Katedra w Tristram
Ostatnio aktualizowane w Nov 13, 2010 13:08. Strona odwiedzona 3435 razy.
Został wzniesiona na miejscu pochówku Diablo, który wyzwolony potem przez arcybiskupa Lazarusa postanowił po raz kolejny pogrążyć świat w morzu ognia i krwi. Pierwotnie wzniesiona przez Horadrimów, miał strzec tego przeklętego miejsca, jednak wraz z ich upadkiem zniknęła też wiedza o pierwotnym przeznaczeniu budowli oraz tych, którzy ją wznieśli.
Abd al-Hazir:
Po tym jak zobaczyłem na własne oczy, to co pozostało po Tristram, odczułem potrzebę zgłębienia wiedzy, na temat tego co kryje się w korytarzach i podziemiach starej katedry, i dlaczego jest owiane taką tajemnicą.
Pierwotnie wybudowana jako klasztor Horadrimów około 912( zapoznajcie się z moimi zapiskami, o mistycznych tradycjach aby poszerzyć swoją wiedzę o sekretnej organizacji Horadrimów), budynek został później przebudowany na Zakariańską katedrę. Legenda mówi o tym, że klasztor wybudowano nad grobowcem, w którym uwięziono mitycznego Diablo i właśnie jego zamierzone uwolnienie sprowadziło wszystkie horrory, które kojarzą nam się bezwiednie z Tristram.
W celu rzucenia światła na wiele tajemnic starej katedry, spotkałem się ze starym poszukiwaczem przygód, który przemierzył pradawne korytarze, jak powiadano prowadzące wprost do Piekła.
“ Wszyscy słyszeliśmy o dziwnych wydarzeniach w Tristram, ale przybyliśmy zwabieni wizją zagarnięcia części tych łupów, które jak powiadano wywożono wozami.”
Przerwał na chwile, podrapał się po kikucie, który był kiedyś jego lewym ramieniem.
„Nigdy nie zastanawiało Cię, że największe skarby zawsze są tam skąd wyłazi najwięcej potworów. Dlaczego nie może być tak żeby sterta złota leżała w bezpiecznym miejscu?” Oczywiście powiedział to aby się pokrzepić i przedstawić wydażenia w lżejszym świetle
“Kiedy przybyliśmy do Tristam, zeszło nam trochę czasu przed przystąpieniem do roboty, to znaczy wejścia do katedry. Z tego co pamiętam miasto miało przyzwoita gospodę. Prawdę mówiąc panująca atmosfera zapowiadała nadejście czegoś okropnego ze starego kościoła, wyczuwało się to w powietrzu. Jednak ja i moi towarzysze nie chcieliśmy nawet przyznać przed sobą jak bardzo jesteśmy przerażeni. Gdy wyczerpały się już wszelkie wymówki, aby uniknąć ostatecznego, w końcu weszliśmy do środka. Wiedz jedno, nigdy nie czułem śmierci w taki sposób jak w tym miejscu. Będąc już we wnętrzu stawiliśmy czoła nieumarłym” przerwał, w oczekiwaniu na to czy się rozśmieję z niedowierzania.
Gdy tego nie zrobiłem, kontynuował dalej „Tak nieumarli, walczyłem z nimi kilkakrotnie, ale nigdy nie można się do nich przyzwyczaić. Myślisz że jesteś gotowy, ale jest to coś co wywraca ci wnętrzności, to okropne uczucie. Dłonie zaczynają się pocić, uścisk na mieczu słabnie… zaczynasz wątpić w swoją poczytalność będąc tam, stawiając czoła temu wszystkiemu. I jeszcze ten niewyobrażalny odór. Ale przedzieraliśmy się dalej. Zacząłem się oswajać z tą całą sytuacją a raczej tak myślałem, dzięki temu kroczyłem dalej.”
W tym momencie jego nastrój widocznie się pogorszył, stał się bardziej mroczny. Podświadomie przybliżyłem się do niego taka by nie uronić żadnego szczegółu.
“ I właśnie wtedy zaczęło dziać się źle. Zaczęliśmy walczyć z tymi, tymi piekielnymi… stworzeniami… impami lub demonami, albo upadłymi, chyba tak się je nazywa. Było ich tak wiele, z rogami i błyskami czerwieni, atakowały nas ze wszystkich stron. Chyba nikt nie może być przygotowany na takie coś. Straciliśmy orientację co było bardzo prostym w takich ciemnościach…
“ I wtedy usłyszeliśmy to… ten przerażający głos, który moge jedynie opisać jako dźwięk podobny do piły przechodzącej przez kości.”
Nie jestem w stanie nawet przypomnieć sobie tego co on mówił. Byłem tak przerażony, że nie mogłem nawet tego zrozumieć, a on wciąż to powtarzał.” Wstrząsnął nim dreszcz wywołany wspomnieniami.
“On był przerośniętym czymś… i …i tam było tyle krwi I ciał, wszędzie. Obróciłem się kolejny horror stanął mi przed oczami. I nagle On był przy nas, nie mogliśmy mu sprostać. Jeremy padł pierwszy, wtedy uciekłem, przyznaję, pozostawiłem moich towarzyszy na pewną śmierć. Nie mogłem stawić temu czoła, to było z byt przerażające. Gdy uciekałem trafił mnie niedbałym uderzeniem, ale nawet tym wręcz chirurgicznie pozbawił mnie ręki, aby skończyć robotę potrzebowałem jeszcze lekarza…”
W tym momencie zatopił się we wspomnieniach i żalu, których doświadczał po dziś dzień.
O autorze:
Abd al-Hazir jest sławnym dżentelmenem, historykiem i wykładowcą. Ostatnio podjął bezprecedensowy zamiar wyśledzenia, zbadania oraz zebrania wszelkich informacji na temat unikatowych mieszkańców świata.
Autorskie tłumaczenie FacelessOne.
Źródło blizzard.com |