Torchlight gra RPG, rasowy hack&slasch, te dwa stwierdzenia mogły by posłużyć za całą recenzję tego tytuł, ale w końcu trzeba wyrobić limit słów… oczywiście żartuję ale nie do końca. Torchlight to jest to na co czekali wszyscy fani serii Diablo. Wielu z nich na pewno z góry założy, że jest to marny klon w dodatku bez klimatu jaki miało Diablo 1,2. Niech dobry Pan wybaczy im ich zatwardziałość, przejedzmy jednak do meritum czyli samej gry.
Wymagania sprzętowe:
Zaskoczyły mnie wymagania sprzętowe Torchlight, otóż jak twierdził wydawca wystarczającą konfiguracją sprzętową będzie pentium 3 800MHz 512 Ram i karta 64 Mb od GeForce mx200 wzwyż. Z ciekawość zainstalowałem więc demo na starszym kompie Dureń 1100 MHz 512 Ram grafika GeForce 64Mb Titanium. Gra bez "antysisingu" i cieni śmiga aż dziw bierze, dodatkowo tekstury są ładne a sama postać wygląda nie wiele gorzej niż na lepszym sprzęcie, grało się w miarę płynnie( przy masie przeciwników zaczynało już ścinać). Dlaczego o tym piszę, bo rozbiło mnie że staruszek zakupiony w 2001 roku (wtedy to była maszyna ) daje sobie świetnie radę z grą z 2009, i to nie dlatego że jest kiepska ale zwyczajnie świetnie zoptymalizowana tak jak produkty Blizzarda, obecność dawnych współtwórców Diablo 1,2(jednocześnie założycieli Blizzard North) aż rzuca się w oczy w tym momencie, co ciekawe w opcjach graficznych można nawet wybrać tryb „notebook”, niewątpliwie Torchlight ma duże szanse aby zostać hitem dla przenośnych komputerów. Tak mała zasobo żerność sprawia że gra „chodzi” naprawdę płynnie, jednak ładowanie obszarów na wolniejszym sprzęcie trwa wieki…
Pod względem grafiki gra prezentuje się poprawnie, można by nawet określić mianem bardzo ładnej. Oprawa wizualna nie został zrobiona efekciarsko pod względem upchania na siłę wszystkich możliwych efektów wizualnych. Graficzna koncepcja od razu rzuca się w oczy, tej widoczne przerysowania i nawiązania do niektórych komiksów doskonale do siebie pasują, i w przeciwieństwie do WoWa wyglądają naturalnie i na miejscu, oczywiście zawsze można się doczepić ale ta gra nie była robiona po to aby zgarnąć nagrodę w kategorii „najładniejsza”.
W Torchlight spotkamy wiele z rozwiązań, które mają być w Diablo 3. Zacznijmy może od systemu mikstur gdzie do dowolnego slota można przydzielić daną buteleczkę(20 bytleczek zajmuje 1 slot), jednocześnie podniesiona z ziemi sumuje się z już obecnymi dzięki czemu wystarczą nam 2 sloty na manę i Heath (z dostępnych 10), chyba że ktoś woli poświęcić więcej slotów na mikstury, wyróżniając ich działania (standardowa, większa…), do tych samych slotów można przydzielić umiejętności postaci, które tak jak w Diablo 3 można wywołać naciskając np. 3 jeżeli jest to aktywność nie wymagająca wskazania wroga to postać podejmuje ją od razu, jeżeli wymaga to przed naciśnięciem należy jeszcze wskazać kursorem przeciwnika. Do myszy możemy przypisać 3 umiejętności 1 na lewy i 2 na prawy przycisk, wybieramy między nimi za pomocą Tab (brzmi znajomo). W grze znajdziemy odpowiednik kostki Horadrimów pod postacią NPC, możemy wprawiać gniazda bądź odzyskiwać z nich klejnoty, dużą pomocą jest zwierzęcy towarzysz (wilk/kot(ryśowato podobny)) , może on służyć jako tragarz (ma tyle samo miejsca w ekwipunku co postać), którego w razie potrzeby można posłać samego do miasta aby sprzedał wszystko co akurat ma. Dodatkowo nasz zwierzak może brać aktywny udział w walce a nakarmienie go odpowiednią rybką sprawia, że przemieni się np. w żywiołaka ognia lub inne stworzenie, co ciekawe można go też wyposażyć w 2 pierścionki i naszyjnik. Potwory jak zwykle w takiej grze prezentują się w imponującej liczbie pod względem ilości i rodzajów, od zwyczajnych szkieletów (tutaj kolejny ukłon w stronę D3, gdzie mamy do czynienia z szkieletem wyposażonym w tarczę i blokującym nasze ciosy ) po ogromne trole i jeszcze większe monstra. Na pewno każdy pamięta motyw z pierwszej prezentacji Diablo 3 w 2008 gdzie na barbarzyńcę rzucają się chordy ghuli, podobni przeciwnicy są również w Torchligt, ich watahy wysypują się z wszelkich szybów lub skaczą na naszą postać ze skarp lub wyższych poziomów danego obszaru. Ogólnie mówiąc jest co zabijać a radocha jaka z tego płynie jest przednia. Niestety mamy do wyboru tylko trzech bohaterów Destroyer(odpowiednik barba) Vanquisher(używa głównie broni dystansowiej), Alchemist (gość od wszelakiego rodzaju wybuchów) a sama gra nie powala trudnością i nawet na wyższych poziomach nie sprawia problemów. Rozwój postaci jest analogiczny jak w Diablo 2, nie będę się rozpisywał nad umiejętnościami, w większości przypadków są efektowne i efektywne za razem, najlepiej zagrać w demo albo w oryginał aby samemu wyrobić sobie zdanie. Do dyspozycji mamy szeroki wachlarz uzbrojenia, które prezentuje się również bardzo dobrze. Gdy moja postać brała do ręki miecz to budził on respekt, solidny kawał stali (uwielbiam duże zabawki ). Smaczkiem w broni dystansowej są strzelby i pistolety, których za bardzo nie przetestowałem ale swoim wyglądem i działaniem pasują idealnie do stworzonego świata. Jeżeli grałeś w D2 to poczujesz się jak w domu, automatycznie nacisnąłem alt i od razu podświetliło przedmioty, złoto itp. Możesz rozkazać aby twój towarzysz zbierał dropy wskazując mu je lub samemu to robić. Podniesienie złota sprawia, że w promieniu 2-3 metrów leżący kruszec automatycznie wpada do sakiewki, nie trzeba żmudnie zbierać osobno każdego miedziaka z ziemi, chyba że są znacznie od siebie oddalone. Ciekawostką jest możliwość znajdywania zwoi z czarami całkowicie niezależnymi od umiejętności postaci, która to może maksymalnie zapamiętać 4 ale nic nie stoi na przeszkodzie aby zastępować raz wyuczone kolejnymi. Wygodnym rozwiązaniem jest również to, że podczas sprawdzania statów przedmiotów np. miecza wyświetla się dodatkowo okienko ze statami używanej obecnie broni, w przypadku identyfikacji i teleportacji wszystko jest tak jak w starym dobrym Diablo 2. Muzyka natomiast stoi na wysokim poziomie, w końcu jej twórcą jest Matt Uelman. Właśnie ten Pan skomponował ścieżkę dźwiękową do Diablo 1 oraz 2 a także do nachodzącego dodatku do WoW. Obszary w Torchlight są w miarę zróżnicowane ale zawsze mogło by być lepiej. Gra nie powal pod względem długości ale mówmy o tytule za 20$ więc jak na taką kwotę i tak jest lepiej niż w niejednym tytule. Uwadze nie umykają również „zapożyczenia” od innych tytułów, ale jeżeli ktoś nie jest nałogowym graczem to raczej nie powinno go to zbytnio kłóć w oczy.
Nie będę się rozpisywał o Torchlight, zachęcam każdego do przetestowania dema lub zakupienia oryginalnej wersji, każdy może ją kupić przez np. Steama, dodatkowo za niedługo ma zostać udostępnione(za darmo) rozszerzenie oferujące możliwość gry online oraz bardzo bogate narzędzia edytorskie, dzięki którym gracz jest w stanie oprócz modów tworzyć nawet nowe klasy postaci!!! To ostatnie jednak wymaga dużego doświadczenia i nie prędko zobaczymy porządnie zbalansowane dzieła samych graczy. Powiem szczerze po 10 minutach gra naprawdę mi się spodobała, z perspektywy daty premiery Diablo 3 polecam ją każdemu fanowi D2.
|